HR, Personal Branding

Jak… nie odchodzić z firmy

On
Dużo mówi się o budowaniu pozytywnego wrażenia podczas pierwszych chwil/ dni w nowym miejscu w pracy. Dużo mniej informacji znaleźć można jednak o tym, że również to, w jaki sposób odchodzimy ma kolosalne znaczenie dla naszego wizerunku. W jednej z poprzednich firm pracowałam z bardzo młodą osobą (nazwijmy ją Basią), która postanowiła złożyć wypowiedzenie. Obserwowanie jej zachowania podczas ostatnich dni w pracy pozwoliło mi opracować 4 punkty, które powinny być manualem dla każdego, kto zamierza zmienić pracodawcę, nie paląc przy tym mostów w miejscu, z którego odchodzi:

1.Nie okłamuj współpracowników

w temacie powodu swojego odejścia – Basia swoje odejście argumentowała faktem, że HR to nie jest jednak jej świat, a jako młoda osoba chce szukać swojego miejsca w życiu i oddać się nauce. Powód ten został przez wszystkich przyjęty ze zrozumieniem. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy tydzień później na naszych Linkedinach pojawiła się informacja o tym, że Basia pracuje u konkurencji, w dziale… HR, a jakże :). Pamiętajmy, że każdy ma prawo do zmiany pracodawcy. Podawanie fałszywego powodu zaowocować może jedynie kwestionowaniem później prawdomówności przez daną osobę. O ile powód nie jest mocno osobisty, co więcej zdajemy sobie sprawę, że łatwo będzie dowiedzieć się, dlaczego tak naprawdę odeszliśmy (moc social media jest ogromna), starajmy się mówić prawdę, a przynajmniej nie podawać fałszywych argumentów.

2. Nie pokazuj ostentacyjne, że Ci się nie chce

Ostatni tydzień w “starej” pracy. Rano łóżko wydaje się wyjątkowo wygodne, a każde zadanie do zrobienia miejscu, z którego odchodzimy coraz bardziej pozbawione sensu. Naprawdę musisz TO robić?! Przecież już jedną nogą jesteś w innej organizacji… Ano właśnie musisz. Musisz i już. Angażowanie się do ostatniego dnia w swoje obowiązki, pozamykane bieżących tematów, a co ważniejsze przekazanie obowiązków nie jest słabością ani tym bardziej naiwnością (tak, słyszałam taką teorię – “jeśli nie przekażę mojego know how, ONI nie poradzą sobie). Pamiętaj, że nawet nie przekazując niczego (w zdecydowanej większości przypadków) zespół świetnie sobie poradzi. Może po prostu zajmie to chwilę dłużej. Niesmak po Twoim zachowaniu zaś pozostanie. Angażując się w swoje obowiązki do ostatniej chwili pokazujesz, że jesteś profesjonalistą, a praca to było dla Ciebie coś więcej niż 8 godzin przesiedziane z zegarkiem w ręku.

3. Nie kopiuj danych/ materiałów firmowych

Wydawać się to może dla większości oczywiste, ale uwierzcie, że nie dla wszystkich. Myślisz, że dzięki przekopiowaniu kilku firmowych exceli staniesz się nagle autorytetem w nowym miejscu pracy? Niestety, muszę Cię rozczarować. Jeśli opowiedziałeś na rozmowie rekrutacyjnej, że np. świetnie znasz system ocen, w rzeczywistości tylko wiedząc, gdzie znajduje się on na działowym dysku, od firmowego manuala nagle nie zmądrzejesz. Boisz się, że nie poradzisz sobie bez swoich dokumentów? Dobry specjalista realizujący swoje projekty (wierz lub nie, ale) większość ma w głowie. To samo tyczy się usuwania swojej pracy. To, co robisz w firmie, na podstawie większości umów, staje się jej własnością. Dodatkowo pamiętaj, że firmy coraz częściej mogą sprawdzić, czy przed odejściem na Twoim firmowym komputerze nie było podejrzanie dużych transferów danych np. na nośniki zewnętrzne.

4. Przynieś ciasto 🙂

Nie, to nie żart. Najczęściej ostatniego dnia współpracownicy żegnają się z odchodzącą osobą kwiatami, drobnym podarunkiem itp. Bądź przygotowany – cukierki, ciastka, własne wypieki – poprzez poczęstowanie osób, z którymi współpracowałeś, okazujesz im szacunek. Wydaje się mało ważne, ale uwierzcie – profesjonalistę poznamy po tym jak kończy (pracę) 🙂  

4 Comments

  1. Basia

    Pięknie, ale myślę, że od specjalistki ds. „kreowania wizerunku” można wymagać trochę lepszej znajomości niektórych zasad interpunkcji :). Ta drobna uwaga tyczy się to zarówno tego, jak i innych Twoich postów. Pozdrawiam i życzę powodzenia

    • Olga

      Basiu,
      dziękuję za komentarz i konstruktywną uwagę. Mój blog to dla mnie zajęcie dodatkowe, tworzone po godzinach, z którego nie czerpię żadnych funduszy (a wręcz przeciwnie, inwestuję w niego 🙂 ). Powstał, bo chciałam dzielić się z innymi moją wiedzą i doświadczeniem. Wpisy powstają wtedy, kiedy tylko mam na nie czas (a nierzadko są tworzone na telefonie w komunikacji miejskiej). Dla mnie najbardziej liczy się przekaz. Pewnie gdybym każdą notkę dopieszczała w 100% połowa nie pojawiłaby się w ogóle. W temacie bloga wyszłam z założenia, że done is better than perfect. Może niesłusznie, ale jednak na razie będę się tego trzymać, by dawał on mi radość i nie stał się przykrym obowiązkiem.
      Co do “specjalistki ds. kreowania wizerunki” – nigdy się tak nie nazwałam, więc nie wiem skąd to określenie ;).
      Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na Twój komentarz. Ze swojej strony mogę obiecać, że będę starała się pisać uważniej 🙂
      Dobrego dnia!
      olga

  2. Basia

    Pewnie, nikt z nas nie jest idealny, chociaż wielu próbuje się na takich kreować . Przerażający ciut ten światek pełen „profesjonalnych perfekcjonistów” (albo perfekcyjnych profesjonalistów, jak kto woli ). Dziękuję za (jakże obszerną!) odpowiedź i wierzę, że moja drobna sugestia nie wpłynęła negatywnie na Twoje samopoczucie, a jedynie stała się impulsem do dalszej pracy nad poprawą jakości bloga .

    • Olga

      Konstruktywna krytyka zawsze jest w cenie :). Co do samozwańczych ekspertów – jestem zdania, że to kompetencje powinny mówić za nas (nie opis na Linkedin 🙂 ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *